Polish English German

Wiosną spoglądamy w lustro bardziej krytycznym okiem. Często widzimy, że mamy zbędny tłuszczyk. I zastanawiamy się, za ile kilogramów i czy w ogóle założymy tego lata bikini. Odpowiedź brzmi: założymy i to już niedługo!

Nie możesz schudnąć? Nie Ty jedna. Porzuć eksperymenty, siądź sobie wygodnie i przeczytaj ten tekst. Wszystko da się zrobić. Co prawda nie będzie to tak łatwe i przyjemne jak otwieranie i zjadanie kolejnego batonika w rozmiarze XXL, ale z pewnością mniej zdradliwe i bardziej skuteczne. Wpisując w wyszukiwarkę hasło „dieta”, pojawia się 1 mln 900 tys. rekordów, w których znajdziesz przepisy na (podobno) kosmicznie skuteczne diety i równie rewolucyjne preparaty wspomagające odchudzanie. To, czy zdecydujesz się je przetestować, zależy od Ciebie i… klucza, który do tego wybierzesz. I zdrowego rozsądku. Zanim zaczniesz walkę z Twoimi wrogami - kilogramami, musisz pamiętać, że fundamentem wyszczuplającej akcji jest jedna zasada: silna wola. Amerykańscy dietetycy twierdzą, że najlepsza dieta to dieta… zeszytowa. Z pewnością też najtańsza i najmniej kłopotliwa. Musisz tylko założyć specjalny „zeszyt łasucha”, w którym będziesz notować to, co zjadłaś w ciągu dnia. Każdy chrupek, każdy cukierek i każdy zjedzony przez Ciebie orzeszek muszą znaleźć miejsce w odchudzającym kajecie. Cel? Jak sądzą dietetycy, bardzo prosty: każdego dnia wykreślasz to, co zjadłaś, a bez czego mogłabyś żyć, nie czując głodu. Niestety na początku prowadzenia „pamiętnika” dzienne zjedzone przez Ciebie menu może objętością przypominać to z dobrej restauracji. Nie martw się. Już po kilku tygodniach przekonasz się, że lista jest dużo krótsza. Jak? Po kolei eliminujesz ze swojego jadłospisu kaloryczne przekąski, zakąski i desery, które odkładają się w biodrach tak szybko, jak szybko je zjadasz. Czas notowania można skrócić. Im mniej zjesz, tym mniej będziesz musiała zapisać, a tym samym będziesz miała więcej czasu dla siebie. Pamiętaj tylko, że nie możesz sama siebie oszukiwać. Bo jeśli sądzisz, że jeden cukierek, który przypadkiem znalazłaś w torebce, to „nic” - jesteś w błędzie. Twoje biodra wypełnione są właśnie takimi cukierkami. Niestety, ograniczanie słodkości to dopiero połowa sukcesu. Druga połowa to ruch. Bez niego nawet najlepsza dieta nie staranuje zbędnych kilogramów. Nie masz czasu na fitness? Spalaj kalorie w inny sposób. Zamiast jechać do domu windą - wejdź po schodach, zamiast wysiadać na przystanku obok pracy lub parkować samochód na najbliższym jej parkingu - zrób sobie dziesięciominutowy spacer. Lubisz biegać? Zafunduj sobie poranny jogging. Wolisz basen? Pojedź na basen rowerem. Twojemu ciału przyda się też długi spacer. Czy wiedziałaś, że pokonując cztery kilometry, tracisz 200 kalorii? To tyle, co jedna brzoskwinia i eklerka z kremem. A jeśli to wszystko wyda Ci się mało interesujące, idź potańczyć, bo już po godzinie stracisz aż 400 kalorii, czyli trochę więcej niż wartość energetyczna kotleta schabowego. Warto? Uważamy, że tak. Zatem zeszyt i długopis do ręki, kilka spacerów i tanecznych wieczorów, a spadające kilogramy szybciej niż myślisz przybliżą Cię do modnego w tym sezonie bikini. 

W żmudnej walce ze zbędnymi kilogramami niezwykle pomocna jest... silna wola.

Lena Kohl Magazyn "Poradnik Apteczny"

Data dodania: 
09/09/2015